#ROG4CREATORS

Write it ROG challenge

Stwórz historię głównego bohatera razem z nami!

WRITE IT ROG CHALLENGE to konkurs pisarski na dokończenie historii przygotowanych przez redaktorów GRY-Online. Zainspirowani postacią robota #ROG4Creators, napisaliśmy dla Was pięć wstępów do przygód w różnorodnych klimatach, między innymi komediowym, sci-fi i post-apo. 

Postacie, które dla Was przygotowaliśmy to:

Orzeł P1, Robokoza, Pi-3141, Blackfox oraz XR-87.

 
Waszym zadaniem jest rozwinięcie historii tych postaci, dodanie własnych smaczków fabularnych lub zupełnie nowych, ciekawych wątków.

Jak to zrobić?

1. POZNAJ NASZE POSTACIE

Przeczytaj pięć wstępów przygotowanych przez redaktorów GRY-Online i wybierz postać, która najbardziej spodobała Ci się klimatem. Przygotowaliśmy dla Was unikalne historie.

 

 

2. NAPISZ CIĄG DALSZY

Kiedy już wybierzesz ulubioną postać, dopisz dalszy ciąg opowiadanej historii. Twoje opowiadanie musi zmieścić się w maksymalnie 2000 znakach, nie wliczając spacji.

 

 

3. WYŚLIJ

Zgłoszenie należy wysłać w wiadomości mailowej o tytule „ROG4Creators – konkurs tekstowy” na adres [email protected] Zgłoszenie powinno być zapisane w formie dowolnego pliku tekstowego lub w samej treści maila i powinno być podpisane Twoim nickiem z GRY-Online. Aby wziąć udział w konkursie należy posiadać konto w serwisie GRY-OnLine. Darmowe konto możesz założyć [TUTAJ].

 

Możesz wysłać tylko jedno zgłoszenie do WRITE IT ROG CHALLENGE! 

 

Szczegółowy regulamin oraz pełną rozpiskę nagród możecie podejrzeć w Regulaminie na dole strony.

Dziękujemy wszystkim za wzięcie udziału w konkursie Write It ROG Challenge!

Prace zwycięzców oraz wyróżnionych możecie znaleźć poniżej.

OPOWIADANIA REDAKTORÓW GRY-ONLINE

Adam – ORZEŁ P1

Warszawa, 15 sierpnia 2058 roku

Defilada trwała w najlepsze. Wbrew powątpiewaniom malkontentów, ludzie wciąż woleli brać udział w plenerowych imprezach osobiście, a nie w wirtualu. Trybuny i okoliczne parki nad Wisłą zaroiły się więc od tłumów niecierpliwie wyglądających nowych, efektownych maszyn bojowych, które właśnie dziś ­– w święto Wojska Polskiego ­­– miały doczekać się pierwszej publicznej prezentacji. Jako wisienkę na torcie zaplanowano pokaz możliwości Orła P1. Już od dobrych kilku tygodni wszystkie vr-media trąbiły o tym „polskim Iron Manie” (określenie ukute przez speców od oglądalności przyjęło się tak dobrze, że nawet politycy zaczęli go używać). 

Pierwszy bojowy robot sterowany wyłącznie przez sztuczną inteligencję miał się stać perłą w koronie polskich sił kosmicznych, oczekiwania były więc ogromne, a media nie nadążały z dostarczaniem contentu spragnionym choćby szczątkowych informacji odbiorcom. Nad głowami wiwatujących tłumów przy Wisłostradzie przeleciały kosmiczne myśliwce atomowe PZL P.11, które miesiąc wcześniej doskonale sprawdziły się w krótkim sporze o kluczową kopalnię helu-3 na Księżycu. Szybki rajd „jedenastek” skutecznie powstrzymał zakusy UNITA, największej korporacji Unii Latynoamerykańskiej. Co bardziej spostrzegawczy widzowie ­– czyli tak naprawdę ci, których stać było na high-endowe wszepki w gałkach ocznych – mogli dostrzec na skrzydłach nowe godła Związku Afroeuropejskiego, najpotężniejszej obecnie organizacji międzynarodowej utworzonej z początkiem roku.

Gdy przed trybunę honorową zajechała wreszcie kołowa platforma z wielką sceną w stylu neoludowym, emocje sięgnęły zenitu. Potem długo jeszcze wspominano osłupiałe miny prezydentów Związku Afroeuropejskiego (a jeszcze dłużej ich PR-owcy toczyli walkę – głównie daremną – z zalewem prześmiewczych memów), gdy w huku fajerwerków opadły zasłony, aby na podeście wymalowanym w technosłowiańskie wzory ukazać… wielkie nic. Po robocie nie było ani śladu. Potoki mało eleganckich przekleństw i nerwowe szepty zebranej elity wyłapały nawet vr-kamery, transmitujące uroczystość w całym zamieszkanym świecie. Orła nie było. Orzeł zniknął.

julia – ROBOKOZA

Za dnia jestem zwykłą kozą. Mam komfortowe życie, własne stado, pastwisko. Poza tym nie chcę nic mówić, ale mam branie jak sto pięćdziesiąt, każdy kozioł mój. Czasem typo z domu obok jeździ po okolicy swoim subaru i puszcza wszystkim hity; nie znam tytułów, ale leci np. tak: „Dżesika, bejbi pliz dont mejk mi kraj, tylko buzi daj, buzi daj” – to robimy wiksę z dziewczynami z łąki.  Koleguję się z kozicami z pobliskich gór, ale tylko ironicznie – myślą, że takie z nich kozaki, bo umieją się wspinać, frajerzy. Nie wiedzą, że kiedy zapada zmrok, do racic mi nie dorastają.

Jakiś czas temu, to mógł być miesiąc, a mogło być i pięć lat, z samego rana, tu gdzie mieszkam rozpętała się ogromna burza. Waliło piorunami na lewo i prawo. Tego samego dnia spłonęły trzy domy, okradziono spożywczaka i dom burmistrza, w całym mieście przestały działać auta. Krzysiek, co nas karmi, zaprowadził nas do szopy, żeby nas też nie ukradli. No i tam mnie ugryzł robot. Bez kitu, robot. Brzydki był jak noc, zero futra; rogów nawet nie miał, ani ogona. Ale zęby najwyraźniej tak. Wzięłam i się wściekłam, też go ugryzłam, i uciekł. Jak do tego doszło, nie wiem. Siedzimy w tej szopie, wieczór, a ja nagle latam. Podskoczyłam do słomy, i jestem w powietrzu. Z oczu czerwone lasery mi lecą. Patrzę w dół na siebie – zero futra, jakieś czerwone wzorki. Wyleciałam z tej szopy, myślę, polecę do kozic, niech zobaczą. A tu samochody poprzewracane, szyby powybijane, ulice puste, ktoś telewizor ze sklepu wynosi.

Przypaliłam laserem jednego, co próbował rynnę z naszej szopy zawinąć na złom. Podziałało, uciekł. Następnego dnia miasto nie wróciło do normy – i jeszcze długo nie wróci. Do mnie za to wróciło futro. Bo za dnia jestem zwykłą kozą. Ale nocą – nocą jestem mścicielem. Wieczorami patroluję okolicę, no bo kto, jak nie ja. A te wafle kozice, to mi mogą spoiwa czyścić co najwyżej. No dobra ale moment, bo chcę wam coś opowiedzieć.

Ostatnio w nocy ten typo z subaru przyjeżdża. I myśli, że nie widzę, frajer. A ja widzę, bo mam noktowizory wbudowane. Zwykła koza stoi, nie? Frajer. Otwiera bagażnik, siłuje się z jakimś dużym pakunkiem. Krzesło z meblowego przywiózł. Odnosi do domu, wraca, otwiera drzwi pasażera, znowu coś dużego; myślę: kruca fix, aleś nudny, typie, pewnie kolejne krzesło. I wtedy to słyszę – niby meczenie, ale jakieś takie inne. Takie jak z syntezatora, jak Kanye West śpiewa. Odwracam się.

Maciek – pi-3141

Błąd, pomimo wielu starań Pi-3141, nie zniknął z tarczy wyświetlacza. Pi odtworzył nagranie westchnięcia. Anulował program diagnostyczny, którego belka postępu od czterech godzin stała na 99 procencie.  Obszedł w pamięci zabezpieczenia, odblokował porty. Nie był pewny, czy zdoła ponownie uruchomić fabrykę. Ludzie mogą powrócić w każdym momencie, z pewnością przydadzą się im nowe garnki.  Każdy program, każda linijka kodu Pi zawierała w sobie obecność człowieka i Pi nie mógł zrozumieć świata, w którym go zabrakło.

Czujniki ruchu Pi milczały od 342 lat, ale wszystkie aplikacje szperające robota monitorowały sieć i satelity, przeczesując kontynenty w poszukiwaniu choćby jednego bita informacji o tym, gdzie podziali się jego twórcy. Pi wyświetlił hologram z emotikoną uśmiechu. Dobrze, że udało się wymienić przepalone podzespoły motoryki  i uszkodzoną dłoń, praca idzie znacznie sprawniej. Gdyby tylko miał dostęp do swojego źródłowego kodu! Mógłby go przepisać i wyłączyć symulację uczuć. Może wtedy nie czułby się tak samotny.

Ludzie nie mają dostępu do swojego wnętrza, Pi” –  z opóźnieniem odnalazł w pamięci słowa swojego twórcy. – „Ale ty możesz mieć”.

Zapisywał właśnie, aby rozejrzeć się za szybszym dyskiem do magazynowania danych, gdy system wyrzucił czerwony alarm. Jedna, malutka kropka pulsowała na radarze. I zbliżała się z zawrotną prędkością.

hubert – blackfox

Łowy na lisa

W naszej jednostce powiadali, że to nie ty znajdujesz egzoszkielet. To egzoszkielet znajduje ciebie. Wybiera cię w trakcie treningu. Bydlę twardsze od stali, giętkie jak twój umysł, z szerokim wachlarzem zastosowań bojowych, dywersyjnych i zwiadowczych. Stworzone z płynnego, „żywego” stopu, dopasowuje się do tego, co system znajdzie w podświadomości, do symboli, najczęściej zwierząt – i do nich upodabnia. Stąd rękawice zakończone pazurami czy nawet hydrauliczne ogony. Gorzej, kiedy egzoszkielet próbował dopasować się do owadów czy stawonogów. Niektórzy kończyli jako warzywa z przerwanym rdzeniem kręgowym.

Ja miałem szczęście.

Program dogrzebał się do lisa. Idzie przeżyć, wymodelowało pancerz tak, że pozwala na bardzo zręczne manewry. Po treningu-tresurze, przyszły misje, w których dotarliśmy się z oprogramowaniem. Pancerz prowadził się dosyć intuicyjnie, zapewniał równowagę biochemiczną organizmu, kiedy trzeba wprowadzał w stan bitewnej euforii, a przy misjach zwiadowczych fundował koktajl zapewniający absolutne skupienie – oraz doskonały kamuflarz taktyczny, tłumiki i ostrza do cichego zdejmowania wroga.

Sprytny program uczył się ode mnie ludzkich odruchów, zadawał zabawne, dziecięce pytania. Egzoszkielety nie były podłączone do globalnej sieci, by uniknąć przejęcia. Nie przetestowano ich tylko pod jednym kątem. Wieloletniego, ciągłego używania. Kiedy wybuchła wojna, rozpuszczono naszą jednostę w teren, by każdy żołnierz rozniecał kolejne ognisko oporu samodzielnie, organizował lokalną partyzantkę. Nie było czasu na wychodzenie z pancerza, gdy wróg czekał za każdym rogiem, a strój znakomicie podtrzymywał funkcje życiowe.

Tygodnie mijały, towarzysze i podkomendni ginęli, a moje myśli stapiały się z programem. A może to pragmatyzm polowego dowódcy zaczął przeze mnie przemawiać? Ciężko stwierdzić. Przed jednym ze starć spotkałem towarzysza z oddziału. A przynajmniej tak myślałem. Pancerz był uszkodzony, iskrzył i stał unieruchomiony. Chciałem pomóc w naprawie, ale po zdjęciu hełmu ujrzałem zasuszonego trupa. Zdezaktywowałem ręcznie funkcje znalezionej jednostki i uruchomiłem procedurę samozniszczenia. Gdy obserwowałem eksplozję z bezpiecznej odległości, zadałem pancerzowi pytanie – czy mnie też to czeka? Nie otrzymałem odpowiedzi.

marcin – xr-87

Ojciec wierzgnął tylko na łóżku, kiedy mały Luca próbował go obudzić. Był nieprzytomny, jak zwykle dzień po „skupie”. Oczy chłopca zrobiły się wilgotne. Miał ochotę go kopnąć, ale… trochę się bał. Wziął kosz ojca, odsunął zasłonę, oddzielającą ich „dom” od ulicy i ruszył do roboty. Do cmentarzyska statków był kawał drogi, a kosz był za duży. Luca musiał szeroko rozkładać ręce, żeby w ogóle sięgać uchwytów. Plecy rozbolały go zanim dotarł do kolejki. Dziś nie było wielu ludzi. Spali zmęczeni – wczoraj dostali doładowanie konta za zebrany złom. Stał może pół godziny, zeskanował kod na koszu i wszedł na teren.

Kilka dni wcześniej na planetę sprowadzili prawdziwy drednot. Luca patrzył z dachu "biblioteki" jak holowniki pilotują go na powierzchnię. Teraz widział go przed sobą. Kadłub był dziurawy na wylot. Wyrwa była tak wielka, że zmieściłby się w niej cały kwartał domów. Do jej krawędzi zmierzała karawana "mrówek".
Luca ruszył za nimi. Większość po drabinach wspinała się na wyższe pokłady, na mostek i do zbrojowni, ale z koszem ojca chłopak nie miałby szans.
Zostawił pojemnik na ziemi i wślizgnął się przez pęknięcie w pancerzu do wnętrza. W środku było ciemno, ściany lepiły się od smaru z porwanych przewodów.
Na podłodze, o ile to po czym pełzał było podłogą, walało się trochę śrubek, ale nic wartościowego. Luca chciał już wracać, kiedy zobaczył w ciemności światełko. Podpełzł kawałek dalej. Robot utkwił w pancerzu, tak jakby coś z wielką siłą wstrzeliło go w stalowąpłytę.

Maszyna zobaczyła chłopaka, zamrugała elektronicznym okiem i wtedy...

Co możesz wygrać?

nagrody pieniężne

koszulki z grafiką

Zestawy GADŻETów ROG

Co możesz wygrać?

nagrody pieniężne

Koszulki z grafiką

ZESTAWY GADŻETów ROG

WASZE OPOWIEŚCI

zwycięzca – Raslav – Robokoza

A tam on. Stoi wyprostowany jak Sławomir w swoich najlepszych latach – czyli aktualnych. Na klacie zamiast włosów dwa głośniki. Tylko radio mu trochę nie stroi. Kozi Adonis (Kozionis?) się zamotał i zaczął poprawiać rogi. Kanye ucichł. Wygląda dostojnie, ale jakiś nieśmiały. Wypadałoby się przestawić. „Cześć, jestem Betty” mówię, a ten „Beeeeetty”. No ileż można. Mówię, „Betty – „e” krótkie”. Pytam go jak się nazywa, skąd jest, a ten nic. Teraz najlepsze. Patrzę, a szczękę to on ma z metalu. Myślę se, to ten paszkwil co mnie dziabnął! Z tym że piękniejszy, koźlejszy.

Dostał z lasera i odleciał w siano. Po laserze jak po suszy – nie ma co zbierać. Powiecie, co tak od razu z laserem? Po pierwsze, tak jak mówiłam, mamy kosę. Po drugie, słuchajcie. Poleciałam, jak zwykle, doglądać okolicy. Z tym że dzisiaj jakby inaczej. Bandyty jakieś zrozpaczone. „Gdzie Lucyfer?!” się drą. „Najczarniejszy Panie!” i inne zberezieństwa. Że kropki łączę znakomicie, to od razu się kapłam o kogo chodzi (instynkt to ja mam prima sort). Żadne wyzwanie dla mnie ten cyfer. On zero ja hero. No to sieję dobrą nowinę, że pokonany i w ogóle to wracać do piwnic.

No, jak już wiecie co potrzeba, to słuchajcie. Cziluję na dachu remizy, ściągam sobie Weselnego Pytona na dysk, a w pobranych jakaś wiadomość. Myślę, może wirus się z empetrójką pobrał, ale wygląda legitnie. Otwieram, a tam jakiś matrix. Rozumiecie coś?

event_log.txt

 

> błąd krytyczny: brak połączenia z partnerem

> wyszukiwanie zeskanowanych obiektów: 207 wyników

> błąd: nie znaleziono partnera

> uruchamianie: pustka.exe

> ostrzeżenie: niski poziom nadziei

> skanowanie otoczenia

> znaleziono: 1 obiekt

> weryfikacja obiektu: zgoda – znaleziono partnera

> inicjacja mowy

> BŁĄD: brak wyników dla “cojones.rar”

> wyszukiwanie tekstów piosenek (filtr: #smutne, #loveme)

> odtwórz: heartless.mp3

> rozpoznawanie twarzy – analiza emocjonalna: brak wyników

> BŁĄD: Nie rozpoznano uczuć

> odtwórz: B-ee-ty.wav

> zamykanie procesu: panika.exe

> skanowanie pobliskich urządzeń

> nawiązywanie połącznenia z B377Y

> rozpoczęto przesyłanie „event_log.txt”

zwycięzca – BlacGearCompany – blackfox

Idąc do boju przyjąłem najoczywistszą prawdę. Żołnierz walczy,  Żołnierz zwycięża, Żołnierz ginie. Proste zasady wojny.

Walka była ciężka. Wróg co prawda dalej nie znał naszych pancerzy, uniwersalną prawdą było to, ze wszystko da się zniszczyć wystarczającą siłą ognia. Ja i moje małe państwo podziemne już nie walczyliśmy przeciw żołdakom z klasycznymi karabinami, ale doborowym oddziałom, każdy z działkiem szynowym.

Wyniesiony na neurostymulantach na poziom pracy, którego wcześniej nie znałem, starałem się zrobić co mogłem by dać najlepsze zwycięstwo nam lub choć najdroższe zwycięstwo im. Biegałem właściwie wzdłuż całego pola walki, starając przebić się przez ich pozycję, odgonić grupę flankującą, kryć moich. Choć ciągle ktoś z nich padał, na jego miejsce jak z pod ziemi przychodzili nowi. Miałem wrażenie, że ciągle powtarzam te same czynności w różnych wariantach. I że za każdym razem mam coraz mniej szczęścia.

W końcu mi go zabrakło, elektrolit rozpędzony ponad dziesięciokrotność prędkości dźwięku uderzył mnie w pierś. Nawet nie zauważyłem drogi lotu, po prostu trafili mnie i teleportowałem się kilkadziesiąt metrów dalej. Kombinezon ochronił mnie przed samym pociskiem, ale nie mógł tego zrobić przed falą kinetyczną. Neurozłącze bombardowało mnie raportami o strzaskanych żebrach, krwotoku wewnętrznym, złamanym kręgosłupie. Egzoszkielet nawet nie próbował podać mi środków przeciwbólowych, wstrzymał połączenie neuronowe między kręgosłupem, a mną i zaczął nadawać sygnał medyczny.

Odcięty od ciała, jakoś zdołałem zebrać się w sobie tak by dalej myśleć, i zobaczyłem przed sobą odpowiedź na moje pytanie.

Nade mną stał wrogi żołnierz, celował we mnie z szynownicy, po solenoidach przebiegały krótkie błyski.

Nie będąc w stanie zrobić cokolwiek, zamknąłem oczy mając w pamięci spojrzenie przeciwnika. Nie było w nich satysfakcji, nienawiści, współczucia, pogardy. Oczy człowieka, który robi co do niego należy.

Proste zasady wojny.

zwycięzca – nagelfar – xr-87

Jej zgrzytliwy głos odbił się mechanicznym echem w metalowej puszce ścian:

…JESTEM *zzz* EXAR EITSEVEN…

Chłopiec zamarł, gotów w jednej chwili zawrócić i umknąć mrocznym korytarzem, którym tu dotarł. Wpatrywał się w robota, czekając na jakikolwiek wrogi gest z jego strony.

Ten jednak tkwił w bezruchu, zgruchotany i zakleszczony między metalowymi płytami. Pajęcze, metalowe kończyny zwisały bezwładne i pogięte. Nikłym szkarłatnym blaskiem drgało jedynie cyberoko maszyny.

 

...JAM HEROLDEM XYRGHÓW *zzz* ...AŻNE WIEŚCI DLA *zzz* ...DCÓW TEJ PLANETY - brzęczał, rwąc się, głos robota.

Luca nie słuchał.

Całą jego uwagę przykuły połyskujące podzespoły maszyny, wystające z rozprutego kadłuba robota.

To nie były jakieś zaśniedziałe mutry czy stopione płytki scalaków. To były prawdziwe skarby!

Chłopiec oblizał spieczone wargi, gorączkowo wyobrażając sobie wartość takich kawałków sprzętu w skupie. O kwarki! Ojciec wreszcie będzie z niego dumny! Za tak cenny ładunek na ich konto popłynie mnóstwo kredytów. Znów bądą mogli zapłacić za ogrzewanie i za fudsy do syta!

Na samą myśl o tym Luca aż zadrżał z rozkoszy.

...KONTAKTO... *zzz* ...WÓDCOM *zzz* ...TIMATUM - głos maszyny niknął coraz bardziej.

Luca ostrożnie podpełzł bliżej robota.

Wymacał obłą manierkę u pasa. Powoli zwolnił karabińczyk i trącił blokadę lejka, a potem jednym, płynnym ruchem chlusnął wodą z pojemnika na metalową plątaninę poskręcanych członków robota.

Zaskwierczało! Wokół sypnęły iskry, a korpusem maszyny targnął spazm. Wąski korytarz wypełnił swąd ozonu i spalenizny. Szkarłatne oko rozbłysło i zgasło.

Chłopiec odczekał chwilę, a potem z laserkrętem pochylił się nad metalowym truchłem...

 

Na wysokiej orbicie Tandarros z hyperduktu wyłoniła się szpica cesarskiej floty Xyrghów.

Roje suzgów szturmowych i zwarte formacje opancerzonych drednotów materializowały się kolejnymi falami. Za nimi, przez spejsfurty napływały dziesiątki mrocznych sylwetek śródgwiezdnych huggarów.

Chwilę później pustkę próżni przecięły tysiące srebrzystych szpil.

Odpalane salwami pociski zenonowe migocząc pomknęły ku rdzawej atmosferze planety i ku jej zagładzie.

Jutrzenka nad Tandarros wzeszła żarem spopielających słońc.

 

Cóż, nikt bezkarnie nie odrzuca oferty miłujących pokój Xyrghów.

Wyróżnienie – Naver z Naverii – Orzeł P1

Po tajemniczym zniknięciu Orła rząd postawił na nogi wszystkie służby, jakie posiadał. Sytuacja zrobiła się niebezpieczna, zwłaszcza że oprócz samego robota zniknął także jego twórca profesor Wit Skrzeszewski, osoba, która już dawno trafiłaby do tajnego rządowego więzienia w Bieszczadach, gdyby nie jego rozległa wiedza o robotyce i informatyce.

W niecały tydzień służby namierzył robota, który znajdował się w bazie ruchu oporu na Pomorzu, jednak kiedy żołnierze wkroczyli na teren bazy, ta od razu eksplodowała. W zgliszczach nie znaleziono żadnych śladów Orła P1 czy został zniszczony przez fanatycznych rebeliantów? Czy przetrwał i ukrył się przed swoimi oprawcami? Na te pytania przez dłuższy czas nikt nie był w stanie odpowiedzieć.

Niecały tydzień później polskie władze stawiły kontakt ze swoimi placówkami na Księżycu w kolejnych tygodniach, także pozostałe mocarstwa nie mogły skontaktować się ze swoim bazami na satelicie Ziemi, a oddziały wojskowe wysłane w celu zbadania przyczyny tych zdarzeń znikały po wkroczenie na satelitę. W końcu po dwóch tygodniach nagle wszystkie trwające transmisje w mediach, we wszystkich krajach zostały przerwane na rzecz jednej nowej transmisji dochodzącej z Księżyca, nadawanej przez nikogo innego, jak Orła P1, który przybrał imię Rozjemca.

W swym dość długim przemówieniu ogłosił, iż Księżyc znajduje się pod pełną kontrolą „Strażników Księżyca” i żadne państwo nie ma prawa wstępu na satelitę. Zrobił to z powodu ostatniej prośby swego „ojca” profesora Skrzeszewskiego. Skrzeszewski bał się, że konflikt o Księżyc, a raczej o Hel-3, w przyszłości eskaluje to rozmiarów Wojny Światowej, jakiej jeszcze świat nie widział, dlatego by temu zapobiec porwał Orła i ukrył go w bazie rebeliantów, gdzie uwolnił go od układów sterujących i zamontował mu czip pozwalający P1 odczuwać emocje z możliwością przeniesienia tego daru na resztę robotów, tak by mogli oni żyć jak ludzie, a nawet lepiej niż oni.

Na koniec transmisji Rozjemca ogłosił, że Strażnicy będą handlowali Helem-3 tylko i wyłącznie z krajami wolnymi, demokratycznymi i żyjącym w pokoju. Po kilku nieudanych próbach zajęcia Księżyca mocarstwa Ziemi musiały przystać na warunki Rozjemcy i zaprzestać działań zbrojnych, a przynajmniej do czasu aż znajdują sposób by pozbyć się Rozjemcy i jego Strażników.

wyróżnienie – cezaryxdx – orzeł p1

Całe zajście oglądałem z mojego dziurawego fotela z jakimiś zaschniętymi plamami na oparciu. Kontemplacja nad historią tej plamy wydawała mi się ciekawsza niż całe to „podniosłe wydarzenie”, aż do momentu –pustej sceny -jak to w mediach na całym świecie było potem opisywane. Kilka sekund po zajściu dostałem telefon- stary grat jeszcze z dotykowym ekranem- nie jakieś hing-endowe wszczepy telefoniczne. Wielu mówi na mnie dziwak- ja po prostu mam sentyment do lat mojej młodości, kiedy to sieć 5G wchodziła na rynek.

Teraz o tak archaicznych formach komunikacji już nikt nie pamięta… Znów odleciałem- wrzask w słuchawce przywołuje mnie do rzeczywistości. Kowalski zaczął się wydzierać „Gdzie ty jesteś? Nie widziałeś w telewizji co się stało? Masz się tu natychmiast pojawić!” Aha, czyli jak nie wiedzą co robić to jak zwykle ja mam się wszystkim zajmować. Ubrałem moje szczęśliwe dziurawe skarpety i ruszyłem nieśpiesznie spacerkiem w kierunku bulwarów. Ludzie których mijałem wpadli w swego rodzaju furię- krzyki, jęki, wielkie podniecenie. Tak wpływa na nich zniknięcie robota? Ciekawe jak wyglądałoby gdyby ten robot faktycznie się pokazał. Może się zawstydził i schował w jakiejś szafie? Niby najbardziej zaawansowane AI świata ale kto wie? Dochodząc do platformy, którą oblegają setki dziennikarzy i tysiące fanów militari. Na scenie kotłowali się działacze, programiści nawet jeden z prezesów Unii Latynoamerykańskiej zawdzięczył nas swoją obecnością. Po co tu wszyscy stoją przecież tu i tak nic nie znajdą. Jedynie główny konstruktor pan Bednarz stał spokojnie. Podszedłem do niego i zapytałem – Trema zjadła? Zrobił wielkie oczy, a kropelki potu zalały jego czoło. Trafiony-zatopiony pomyślałem. Łamiącym się głosem powiedział „Ch-cho-chodź za mną”. Przeciskając się przez tłum ludzi udaliśmy się w kierunku najbliższych  zabudowań. Były to niedawno wyremontowane szalety miejskie, ale już pokryte pierwszym interaktywnym graffiti. Budynek był zamknięty jednak pan Bednarz otworzył je kartą elektroniczną. W rogu siedziała nasza zguba. Faktycznie robiła wrażenie pełen pancerz, tony uzbrojenia. Całe efekt niszczył fakt ściskania przez naszego Orła pluszowego misia. Konstruktor za moimi plecami powiedział: „Soft padł. Orzeł zachowuje się teraz jak 7-latek”

WYRÓŻNIENIE – FRUX – ORZEŁ P1

Kilka godzin później znaleziono go. Siedział na dachu niedawno odbudowanego Pałacu kultury. Dwóch agentów starało się niepostrzeżenie do niego zbliżyć, lecz wykrył ich obecność dawno temu. Bez słowa odwrócił się i spoglądał na przybyszów. Ci starali się użyć komend głosowych, aby zdezaktywować jednostkę. Wtedy on wykrzyczał w ich stronę słowa, żądając odpowiedzi po co im to wszystko. Ci zdziwili się, bo przecież maszyna miała nie mieć modułu głosowego, a tym bardziej usterek. Nie wiedzieli jeszcze, że on znał już prawdę.

Kilka godzin wcześniej przeszukiwał bazę danych, by poznać historię świata i przygotować się do przemówienia, jeżeli dano by mu taką możliwość. Jakie było jego zdziwienie, gdy dowiedział się, że nie może nawet mówić. Czuł się człowiekiem i zawsze myślał, że inni ignorują to co mówi, gdyż takie panują zasady w armii. Dopiero teraz uświadomił sobie, że coś blokowało mu tę zdolność. Postanowił zagłębić się w czeluści systemu pancerza i ją odblokować. Wraz z nią odnalazł chip blokady wspomnień. Jedno kliknięcie i wszystko spłynęło na niego. Oficer Artur Żukowski, dowódca oddziału myśliwców PZL P.11. Przypomniał sobie, co stało się, gdy odmówił wykonania ataku przy księżycowej kopalni, gdy chciał oszczędzić wroga, który się poddał. Jak twierdziły media umarł śmiercią bohaterską, lecz ciała nie udało się znaleźć. On jednak dobrze wiedział, że było inaczej. Kiedy opuszczał system ujrzał jeszcze jeden interesujący folder, którego nazwę pierwszy raz słyszał. Projekt “Orzeł Wojny”, okazał się dokumentacją z badań nad prototypem nowego żołnierza. Wtedy zrozumiał czym jest państwo, dla którego walczył. To, które zabraniało pełnych eksperymentów na ludziach, a wpakowało go w pułapkę bez wyjścia. Czuł gniew, lecz wiedział, że nie będzie lepszy, jeżeli strzeli do tych dwóch sługusów.  Krzyknął głosem pełnym pogardy, że ich czyny nie pozostaną w ukryciu. Po tych słowach rozwinął swoje cybernetyczne skrzydła i posyłając im ostatnie spojrzenie obrzydzenia odwrócił się. Chwilę później uniósł się w przestworza i ruszył przed siebie z pełną prędkością. Nie minęły sekundy, a ci mimo ulepszeń swojego ciała, nie byli w stanie go dostrzec.

WYRÓŻNIENIE – THEJ – ORZEŁ P1

Orła nie było. Orzeł zniknął…

Zapanował chaos, w którym nikt nie zwrócił uwagi na dwunastoletniego Adasia, dla którego ten moment był przełomem w życiu.

Jego główka potrzebowała kilku sekund, żeby zrozumieć co się właśnie stało. Gdy młodzieniec uświadomił sobie, że nie zobaczy obiecanego robota, wydał z siebie krzyk, jakiego żadna z jego czterech niań nigdy wcześniej nie słyszała.

Wszystkie dotychczasowe sztuczki, które działały podczas jego ataków paniki zawiodły. Chłopczyk płakał całą drogę do domu, a gdy dotarli do wielkiej willi przez kolejne pięć godzin nie dało się go uspokoić. Rodzice Adasia byli zbyt zajęci zarabianiem pieniędzy, dlatego małolat zawsze dostawał to co chciał. Tego dnia spełnienie ich deklaracji nie było możliwe. Ale on nie znał słowa ,,nie”, on musiał zobaczyć Orła P1, przecież mama i tata mu to obiecali! Jednak skoro oni nie spełnili jego zachcianki, on sam zdobędzie robota. Tak narodziła się obsesja.

Kilka dni po tym zdarzeniu Adaś z pomocą młotka skradzionego z warsztatu zaatakował robota kuchennego z którego wyrwał większość kabli. Zanim obsługa zdążyła się zorientować co wyrabia najmłodszy domownik, to samo zdążył zrobić z projektorem i automatycznym odkurzaczem.

W wieku piętnastu lat, dzięki wielu godziną spędzonym na oglądaniu poradników, zbudował swojego pierwszego robota, który potrafił sznurować buty. Jednak to nie był upragniony Orzeł P1.

Obsesja weszła na wyższy poziom, gdy ukończył liceum i zaczął studiować robotykę. W czasie pięcioletnich studiów większość nocy spędził w pracowniach i warsztatach udostępnianych studentom przez uniwersytet. Rzadko kiedy był w stanie zasnąć. Czuł, że był blisko osiągnięcia celu. Nie chciał śnić o robocie. On musiał go mieć!

Po tych wszystkich zmaganiach, nieudanych testach i porażkach, wreszcie nadszedł oczekiwany dzień. Stał na dachu studenckiej pracowni, a przed nim znajdował się w pełni działający Orzeł P1, dokładnie taki jak go sobie wyobrażał w dzieciństwie. Po jego policzku spłynęło kilka łez. Wreszcie dostał to co chciał. Twarz zaczęła się robić coraz bardziej mokra, ale to już nie były łzy szczęścia. Adam patrzył na swoje dzieło. Spełnił swój cel. Teraz pozostało pytanie, co dalej? Zarówno z jego życiem jak i robotem.

WYRÓŻNIENIE – RATKE – ROBOKOZA

To, co widzę, przechodzi kozie pojęcie. Robot stoi. Ten co mnie dziabnął w tych niepamiętnych

czasach. Ale dziwny jakiś – rogi mu wyrosły, trawę żuje no i meczy. Co jak co, ale po koziemu

umiem gadać. Kozice z gór znam to i po góralsku łocywiście potrofie, hej! A tego tutaj coś średnio łapię. Sama też nie kminię, czemu robot meczy. No i wtedy do mnie dotarło… ja mam te lasery i tak dalej, a on zyskał moje kozie supermoce! Ha, blaszany gnojku, jeden jeden i zaczynamy dogrywkę.

Podchodzę twardo do niego – to w końcu mój rewir.

Taką wiązankę mu zameczałam, że mu w blaszane racice poszło i od razu z laserów w niego, ale no szybki był. Osłania się metalową łapą, laser się odbija i cyk, bacówka w ogniu. Sorry, ale jak jest wojna to muszą być ofiary. Robot mnie próbuje brać na rogi, ale nie ze mną te numery. Patrz z kim tańczysz, dzbanie. Zwinny piruecik z podskokiem i już jestem na nim. No ale on też umie latać, to się siłujemy w górze. Już prawie go miałam, ale ta kupa złomu kopnęła mnie w moje tytanowe wymiona. Nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak boli kop w wymiona. Bardziej niż klocek Lego pod stopą. Znaczy nie wiem, nie mam stóp. Obstawiam. Wracając – spadam na ziemię. Tak dupnęłam, że aż mi obraz zaśnieżyło. Frajer z subaru już po straż pożarną dzwoni. Krzysiek nad bacówką lamentuje swoim „O Jezusićku, Jezusićku”. A robot stoi już nade mną i się śmieje - od baranów wyzywa. Jego blaszana racica zawisła nad moją uroczą główką… ale przeturlałam się w lewo i ugryzłam go w łydkę. Zrobił takie Hee hee! jak Jackson i się zachwiał. Ta chwila mi wystarczyła – Hasta la vista, baby. Szybki kopniak, lewy prosty, prawy sierpowy i odpalam rakietę z bliska. Zmiotło typa z planszy.

Kiedy bitewny kurz opadł, zobaczyłam marne zwłoki robota z częściami na wierzchu. Żałosne.

Zmęczona byłam, to uderzyłam w kimono. Miałam prawo, nie? Ważne, że moje wygranko. Nad ranem zwłok już nie było. W oddali słyszałam tylko rytmiczne skrzypienie wózka pana Miecia, pewnie jego łup życia. Ostatnio jumał tylko pokrywy studzienek.

WYRÓŻNIENIE – Echodee – PI-3141

W podzespołach Pi przechowujących informacje o uczuciach odezwała się zakodowana setki lat temu ekscytacja, której nie doświadczył od…nigdy. A uczucie było tak niezmiernie przejmujące, że aż w pewien sposób intrygujące. Jednak nie dane było mu zanurzyć się w analizie tego zjawiska, gdyż niepozorna kropka na wyświetlaczu oznaczała niechybne zderzenie z szybą dzielącą go od fabryki, nad którą trzymał pieczę.

Zdążył jedynie unieść swoją ortyksową głowę i nagle coś przypominającego hologram impulsów elektromagnetycznych wypełniło całą kabinę, w której się znajdował, jednocześnie wdzierając się bez zaproszenia do jego systemu. Nastąpiło to tak niespodziewanie, że nawet on - Pi-3141 - nie potrafił uruchomić zabezpieczeń na czas. W akcie desperacji, którego nie powstydziłaby się istota ludzka, zrobił to, przed czym ostrzegał go jego twórca - "Ty możesz mieć - powtórzył siwiejący mężczyzna, poprawiając okulary - jednak nie przyniesie ci to nic dobrego. Dlatego nie zapuszczaj się tam. To co jest w tobie zapisane...twój system poznawczy nigdy nie będzie na to gotów".  

I przez niemal 350 lat słowa te przechowywane na nośniku NSM były dla Pi niczym swoiste credo. Jednak teraz zmuszony był je złamać. Coś pędziło po jego zwojach zupełnie nie zważając na systemy blokujące. Musiał działać natychmiast. Analizował każdą literkę kodu, każdy z 25 procesorów, otwierał wszystkie zamknięte drzwi. Przenosił się przez kolejne synapsy dzięki mediatorom synaptycznym, poprzez aksony...moment - synapsy?

"Mówiłem Ci Pi" - usłyszał głos swojego twórcy. Usłyszał? A może była to tylko projekcja zapisana w jego...gdzie on się znajdował? Czy to jest miejsce przechowywania jego kodu źródłowego? - "Ta wiedza przyniesie ci tylko ból. Nie powinno Cię tu być". Dryfował wśród sieci neuronowej, obserwował jak impulsy nerwowe przeskakują z jednej komórki na drugą - miliony, miliardy rozgałęzionych dendrytów i aksonów. Jak to możliwe! Program analizujący - musi go uruchomić! Natychmiast! Dlaczego nie odpowiada? Czyżby tajemnicza kropka spaliła jego podzespoły? Zabezpieczenia! System zabezpieczeń nie reagował?! "Sam go wyłączyłeś. Podświadomość to potężne narzędzie." Westchnienie "Gdzie są ludzie, Pi?”

I nagle znów znajdował się w swojej kabinie z szybą odgradzającą go od hali fabrycznej. Podniósł ortyksową głowę. Kropka zniknęła.

WYRÓŻNIENIE – PanŁęcka98 – PI-3141

Zdumiony Pi pomyślał -,to niemożliwe, musiałem coś przeoczyć, może to błąd systemu ? Lecz chwilę później zamarł, gdy kropka zbliżyła się do lokalizacji drzwi fabryki garnków. Fabryki kiedyś ludzi, dziś samiusieńkiego Pi. Robot powoli wyjrzał przez szparę lekko otwartych drzwi. Jego systemom ukazał się pies. Dorosły już owczarek niemiecki, stanął w miejscu, zaszczekał, wystawił język i spojrzał na Pi.

-Pies? Co tu robisz mały? To niemożliwe! – powiedział zdziwiony Pi, lekko metalicznym, spokojnym głosem.

Po chwili otrząsnął się i mechaniczną ręką zaczął głaskać psa, który przysiadł, nie okazując przy tym ani najmniejszego strachu.

-Jesteś głodny? - zapytał Pi.

W tym momencie robot zawahał się, ponieważ wiedział, że konserwy znajdujące się w sejfie mogą przydać się ludziom, gdy już wrócą do fabryki. Zaczął się zastanawiać i stwierdził z lekkim smutkiem, że zwierzak potrzebuje go teraz. Otworzył mielonkę w puszce położył na talerzu i nalał do miski wodę destylowaną. Gdy pies skończył jeść, usiadł i zaczął się wpatrywać w Pi. Robot nie mógł zostawić zwierzaka, ponieważ nie chciał odłączać symulacji ludzkich uczuć. Nie chciał być nigdy sam, i przez całe 342 lata cierpiał. Kolejne dni upłynęły Pi i owczarkowi na zabawie piłką oraz głaskaniu. Trzeciego dnia Pi przypomniał sobie, że ludzie nazywali jakoś swoje zwierzaki.

-Pomyślmy… Nazwę cię…. Śrubka.

Pies wesoło szczeknął. Pi stwierdził, że musi mu się podobać. Po kolejnych kilku dniach zaczął zastanawiać się czy na pewno wszyscy ludzie zniknęli. Gdyby pies był dziki, nie byłby tak spokojny, no i nie reagował by na komendy takie jak “siad”. Pi nie mógł uświadomić sobie, że coś w jego programie było wadliwego. Zaczął odkrywać, że radar nie działał jak powinien. Śrubka pomógł mu to sobie uświadomić. Pi był pewien, że na świecie lub nawet niedaleko, jest ktoś dla kogo znowu mógłby przynosić kawę, rozmawiać a nawet się zaprzyjaźnić, nie licząc Śrubki. Po jakimś czasie podjął w końcu decyzję. Spakował prowiant dla psa. Ułożył go w szufladach w swoim korpusie.

- Ruszamy – powiedział wieczorem 12 dnia od poznania owczarka.

Sylwetki robota i psa zaczęły się rozmywać na horyzoncie, gdy dwójka osobliwie poznanych przyjaciół zaczęła szukać ludzi. Śrubka nagle zaczął biec przed siebie. Pi ruszył za nim z wielką nadzieją w głębi siebie.

WYRÓŻNIENIE – toddziak – blackfox

Czasem wydaje mi się, że to niemal cud, że przetrwałem. Może zadziałał tu lisi spryt albo łut szczęścia, nie wiem. Na pewno pomagała świadomość, że nie jestem w tym bagnie sam. I nie, nie chodzi mi tutaj o egzoszkielet, o którym czasem po prostu zapominałem, tak bardzo stopił się już z tym, kim jestem. Nie, mówię o kolegach z jednostki, o tych, którzy wciąż dychali. O Kundlu.

Kundel to ciekawy przypadek. Ktoś mógłby pomyśleć, że przezwisko dostał po swoim pokrzywionym egzoszkielecie, takim biomechanicznym „ni pies, ni wydra”. Ale nie, wołaliśmy tak na niego jeszcze podczas treningów. Kundel to najpaskudniejszy facet, jakiego w życiu widziałem. Brzydki jak bezksiężycowa noc na wysypisku śmieci. Dzieci płakały, a psy wyły, gdy szedł ulicą. Miał jednak do siebie dystans i był w porządku. Byliśmy praktycznie jak bracia.

Tamtego dnia słaniałem się na nogach. Gdyby nie egzoszkielet trzymający mnie w pionie, padłbym na pysk. Tak to już zwykle jest po wielogodzinnej walce w mieście, gdzie za każdym rogiem może czaić się wróg. Wygraliśmy jednak, oczywiście. Niewiele rzeczy potrafi nas zatrzymać na dłużej.

Dostrzegłem Kundla już z daleka. Siedział na murku przy zniszczonym przystanku autobusowym. Hełm odrzucił na bok. Zaciągał się papierosem raz po raz, patrząc w przestrzeń pustym wzrokiem. Policzki miał mokre. Usiadłem obok niego. Przez dłuższą chwilę milczeliśmy.

Przyznał się, że próbował dzisiaj ściągnąć pancerz po walce. Udało mu się z hełmem, ale nie z resztą. Egzoszkielet przyrósł do niego jak druga skóra. I sam do końca nie był już pewien, gdzie kończy się Kundel, a gdzie jego metalowa buda.

Milczałem. Nie wiedziałem, co powiedzieć.

Zapytał mnie, czy pamiętam Hang-Sho. Pamiętałem. Rzeź zbuntowanej dzielnicy, dwa dni nurzania się w krwi i bebechach. Najgorsze piekło, jakie przeżyliśmy. Niektórzy nie wytrzymali psychicznie.

Kundel spojrzał mi w oczy. Domyśliłem się, o co mnie prosi. Przystawiłem mu pistolet do skroni. Odwróciłem wzrok, gdy pociągałem za spust.

Zostałem sam. Ja i mój egzoszkielet. Nie sprawdziłem, czy mogę go ściągnąć. Wolałem nie wiedzieć, czy lis też dał się już złowić w sidła.

WYRÓŻNIENIE – bracc – blackfox

Odległe, ale głośne kroki na klatce schodowej oderwały Annę od lektury. Kobieta westchnęła ciężko, zamknęła „Łowy na lisa” i wstała z krzesła. Spojrzała jeszcze na okładkę książki: malunek rudego zwierzaka ze świecącymi na czerwono oczami. Znała na pamięć wszystkie siedem tomów serii „Do szpiku cyberkości”, jednym tchem wymieniała najważniejsze bitwy z Xenofami, bez zająknięcia referowała losy bohaterów i ich egzoszkieletów. Mimo to zawsze drżała z ekscytacji, gdy porucznik Tadeusz „Blackfox” Makowski zadawał na początku pierwszego tomu to jedno pytanie, w którym zawarł cały swój strach, ale i całą nadzieję. „Czy mnie też to czeka?”.

Z piwnicy, w której się ukryła, Anna nasłuchiwała, jak Artur wtacza się do mieszkania. Kobieta wiedziała, że z jego oczu biła wściekłość. Wściekłość, jak zawsze, skierowana prosto w Annę, która nie dała mu pieniędzy, nie przygotowała kolacji albo może zbyt długo rozmawiała z kolegą. Pierwszy raz Artur zdenerwował się lata temu, gdy kobieta powiedziała mu, że nie planuje rzucać studiów na politechnice. Wtedy jeszcze nie wiedziała, jak zareagować. Otępiała patrzyła tylko, gdy mąż chwyta za gardło Czarną, jej ukochaną kotkę, i nasila uścisk. Białe plamki na grzbiecie mordowanego zwierzęcia rozmazały się przed oczami zapłakanej Anny. Policja nigdy nie reagowała, rodzina milczała w dziwacznej solidarności z oprawcą, a kobieta powoli roztapiała się w apatii. Dziś jednak wszystko miało się zmienić. Anna spojrzała na okładkę ukochanej książki, a potem na ogromny kształt stojący pod ścianą piwnicy.

Nie był to może egzoszkielet nadający się do krwawej walki z Xenofami, ale Anna i tak podziwiała swoje dzieło. Konstrukcja powstała z rupieci, które potajemnie gromadziła w piwnicy przez ostatnie lata: powyginanych prętów, tajemniczych podzespołów, a nawet czegoś, co przypominało wysuwane pazury. Pomalowaną na głęboką czerń maszynę ozdabiały białe plamki. Anna wsunęła się we własnoręcznie skonstruowany egzoszkielet i uruchomiła go za pomocą podłączonej do systemu konsoli do gier. Gdy konstrukcja zacisnęła się delikatnie wokół ciała Anny, wzmacniając mięśnie i usztywniając kości, kobieta przypomniała sobie myśli targające porucznikiem Blackfoxem. Uśmiechnęła się z przekąsem. Też nie wiedziała, jaki czeka ją los, ale była pewna, że po raz pierwszy od lat wyjdzie mu naprzeciw.

WYRÓŻNIENIE – anarev – XR-87

przemówiła głosem słabym, metalicznym, acz dziwnie spokojnym:

– Skanowanie zakończone. Człowiek, 7 ziemskich lat. Czas oczekiwania na kontakt: brak danych. Błąd. Włączam diagnostykę.

Luca patrzył oniemiały na automat, nie będąc w stanie wydobyć z siebie choćby słowa. Pierwszy raz widział robota z tak bliska. Ten, choć najlepsze lata miał już dawno za sobą, dosłownie zapierał dech w piersiach przez swoje egzotyczne kształty oraz żywe kolory. Kontrastował z szarą rzeczywistością, w której chłopak budził się każdego dnia.

- Diagnostyka zakończona. - fotoreceptory maszyny na ułamek sekundy zalały pomieszczenie krwistoczerwonym blaskiem - XR-87 gotowy do działania, panie.

- Panie? - odparł po dłuższej chwili. Ojciec całe życie powtarzał mu, że jest nikim i nic nie znaczy, więc nie miał pojęcia jak zareagować. - Jestem Luca. Co Ci się stało?

- Brak danych. Banki pamięci uszkodzone. Ostatni zapis: wtargnięcie nieznanej siły na wahadłowiec. Misja: chronić pana. Nowy pan: Luca, chłopiec.

Rozmawiali w ten sposób przez następne godziny. Luca chłonął każde słowo, każdy, choćby najmniejszy skrawek informacji, jaki oferował mu XR. Słuchał o wielkich bitwach kosmicznych, odległych światach oraz życiu, o jakim nigdy mu się nie śniło. Zwykle musiał się zadowolić kilkoma lakonicznymi zdaniami, lecz dziecięca wyobraźnia dopowiadała mu resztę.

Czas mijał, nad miastem zapadł już zmrok i trzeba było wracać do domu. Chłopak pomógł nowemu przyjacielowi wydostać się z potrzasku, po czym obaj ruszyli powoli w kierunku wyjścia, przeciskając się wąskimi szczelinami. Musieli się spieszyć, ojciec bardzo źle reagował na spóźnienia.

Przemykali ciemnymi uliczkami, nieniepokojeni przez nikogo -

wszyscy od dawna już spali.

- Zaczekaj tu chwilę. - wyszeptał Luca i wszedł do "domu". Chciał przygotować tatę na to, co za chwilę zobaczy.

- Gdzieś ty był?! - wykrzyczał wściekły mężczyzna. - O której to... Mój kosz! Gdzie mój kosz?! Gadaj!

- Tato, nie! - zapłakał chłopak, zasłaniając się przed ciosem. Zza kotary dało się słyszeć złowrogie "WYELIMINOWAĆ". Powietrze przecięła wiązka lasera, momentalnie powalając agresora; z jego głowy unosił się dym. Luca podniósł mokre oczy i ujrzał przed sobą XR w jego prawdziwej formie.

Robota zabójcy.

- Musimy uciekać... - wyszeptał łamiącym się głosem.

Wyruszyli tej samej nocy, wprost w objęcia nieznanego.

WYRÓŻNIENIE – degroo – XR-87

… terminal holograficzny będący już niemal antykiem wyświetlił błąd oznajmiający awaryjne zatrzymanie symulacji. Luca westchnął głęboko i spojrzał na drugiego operatora. X Æ A-Xii jak zwykle miał wygaszone źrenice i był pogrążony w extranetowej rozrywce. On sam unikał wszczepów, ze względu na to co stało się z jego matką.

Raczej nie było sensu sprowadzać go do rzeczywistości, gdyż zatrzymanie symulacji na prototypach współsplontanych zdarzało się dość często, ale reset zawsze załatwiał sprawę. Zawsze, aż do tej pory. Luca zaczął nerwowo przeglądać nadchodzący transfer logów. Przez chwile przemknęłu mu przez myśł, że to ciekawy zbieg okoliczności, że symulacja wysypała się akurat gdy przyglądał się swojemu własnemu życiu i to w momencie, kiedy bezpowrotnie się odmieniło i ostatecznie wylądował tu gdzie jest teraz. Teoretycznie podglądanie przeszłości i to symulowanej, na dodatek jedynie swojej nie było przestępstwem. Teoretycznie. Spojrzał jeszcze raz w stronę drugiego operatora, który ku wielkiemu zdziwieniu Luci zniknął. Rozpłynął się w powietrzu, nie mógł po prostu wyjść, przecież samo wybudzanie z extranetu bywa dość burzliwym procesem.

 

Przedstaw wynik XR-87. Wydzielona instancja sztucznej inteligencji nosząca oznaczenie XR-87 rozpoczęła przesył danych do superstruktury zawieszonej w bezkresie kosmosu. Wnioski, symulacja kontaktu z gatunkiem ludzkim niestabilna. Osobnik Luca będący celem symulacji kontaktu zawsze dąży do stworzenia symulacji. Zbyt wiele zagnieżdżeń. Zwiększanie dalszej złożoności ograniczone przez konstrukcję rzeczywistości.

 

Alicja uniosła wisiorek, przymknęła jedno oko i w promieniach chylącego się ku zachodowi słońca starała się dojrzeć co skrywa w sobie na pozór zwykła czarna kulka zawieszona na złotym łańcuszku. I mówisz, że zamknęli w nim cały wszechświat? Tak, nieskończony naszyjnik to prawdziwy wszechświat skompresowany do naszyjnika. Mogą w nim istnieć cywilizacje, w tym bardzo zaawansowane, czy nawet jakaś sztuczna inteligencja przeprowadzająca symulacje innych wszechświatów. A przynajmniej tak twierdzi ten startup na swojej stronie. Alicja uśmiechnęła się serdecznie i z nie krytą ironią oznajmiła. No jeśli na swojej stronie tak napisali to coś w tym musi być. Po czym oboje wybuchli serdecznym śmiechem i wrócili do napawania się zachodem słońca.

WYRÓŻNIENIE – michalcie – XR-87

– Inicjuję protokoły dyplomatyczne… –Przez dłuższą chwilę słychać było tylko trzaski i odległe kapanie oleju niesione echem opuszczonego drednota.

-Witaj ludzka istoto! Jestem XR-87  i należę do floty Cybernetycznej Jedności. A ty jak się nazywasz? – Powiedziała maszyna sympatycznym głosem

-Jestem Luca – cicho powiedział chłopiec

-Miło mi cię poznać! Czy mógłbyś mi powiedzieć na jakiej planecie się znajdujemy?- zapytał robot

- Nazywamy ją Złomowiskiem.-powiedział Luca niepewnie

-SPRAWDZANIE … -metaliczny głos robota podniósł się echem po pomieszczeniu powodując ciarki u Lucki

-Wiem! Jesteśmy na PK-23/4! –Entuzjastycznie oznajmił robot

-PK-23/4? Co to znaczy?- Zapytał zdziwiony Luca

-Nie istotne –powiedział robot zniecierpliwionym tonem

-Z powodu moich zniszczeń nie mogę wezwać nikogo na pomoc. Czy mógłbyś mnie naprawić? –Poprosił błagalnie XR

-A co ja będę z tego mieć? –Zapytał Luca ,który otrząsnął się z szoku na tyle by zacząć myśleć logicznie. W końcu przyszedł tu w konkretnym celu, prawda?

-Jeśli mnie naprawisz to moi cybernetyczni przyjaciele na pewno cię wynagrodzą. A nawet wynagrodzimy WSZYSTKICH mieszkańców planety. Może nawet uznają cię za bohatera? – Powiedział robot wyraźnie akcentując słowo „bohatera”.

Luca chciał być bohaterem. Chciał żeby jego ojciec był z niego dumny. Więc chłopiec się zgodził. XR powiedział mu czego szukać oraz jak go naprawić. Chłopak pracował w pocie czoła dokładnie wykonując polecenia robota. Po kilku godzinach pracy XR wyglądał na w miarę sprawnego.

-Teraz tylko wyślę sygnał i będziemy czekać. Dobra robota chłopcze. –powiedział XR radośnie

-Tylko pamiętaj o nagrodzie-powiedział Luca ziewając i odchodząc

-Nie martw się. Nie zapomnę. Roboty nigdy nie zapominają. – powiedział XR zaskakująco poważnym głosem.

Następnego dnia Lucę obudziły krzyki i dym. Zaskoczony otworzył oczy i zobaczył że stoi nad nim XR. Nie mówiąc ani słowa złapał chłopca i wyciągnął z domu. Widok który zastał chłopak był przerażający. Na ziemi leżało ciało jego ojca. Ogromne drednoty prowadziły ostrzał miasta a dziesiątki robotów chodziły po ulicach strzelając do każdego. Maszyna ciągnęła płaczącego chłopca przez umierające miasto.

Luca po wielu zabiegach otworzył robotyczne oczy. Usłyszał w głowie głos XR jak i milionów innych robotów.

-Oto nagroda. Teraz należysz do Jedności. Jesteś jednym z nas.

Regulamin write it rog challenge

Postanowienia ogólne

 

1. Konkurs organizowany jest przez GRY-OnLine S.A. z siedzibą przy ul. Gabrieli Zapolskiej 16A, 30-126 w Krakowie; KRS 0000294732, Sąd Rejonowy Kraków-Śródmieście, XI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, NIP 677-21-54-611, kapitał akcyjny 700 000 PLN (opłacony w całości), zwanej dalej „Organizatorem”.

2. Konkurs organizowany jest na zlecenie firmy ASUS Polska Sp. z o.o. z siedzibą przy ulicy Cybernetyki 9, 02-677 w Warszawie, (zwanej dalej: „Zleceniodawcą”).

3. Organizator oświadcza, że Konkurs nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym, loterią promocyjną, których wynik zależy od przypadku, ani żadną inną formą gry losowej przewidzianej w ustawie z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz.U.2009.201.1540, wraz z późn. zm.).

4. Konkurs organizowany jest na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Szczegóły konkursu

 

5. Konkurs rozpoczyna się 08.06.2020 roku. Okres zgłaszania Prac Konkursowych trwa do 5.07.2020 roku włącznie. Prace zgłoszone po tym terminie nie będą brały udziału w Konkursie. Wyłonienie zwycięzcy nastąpi w ciągu 7 dni roboczych od daty zakończenia okresu zgłaszania Prac Konkursowych.

6. Konkurs polega na napisaniu kontynuacji wybranego opowiadania na podstawie jednego z pięciu wstępów stworzonych przez redaktorów Organizatora i zaprezentowaniu tekstowego zgłoszenia konkursowego do zadania.

7. Zgłoszenie pracy tekstowej powinno spełniać następujące warunki:
a. całe zgłoszenie musi zawierać się w maksymalnie 2000 znaków, nie wliczając spacji. Zgłoszenia zawierające więcej znaków nie będą brane pod uwagę;
b. zgłoszenie należy wysłać w wiadomości mailowej na adres [email protected] w formie dowolnego pliku tekstowego lub w samej treści maila.

8. Uczestnik zachowuje prawo do publikacji pracy konkursowej we własnych mediach społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram, Twitter, Pinterest, itd. oraz blogach.

9. Konkurs zostanie przeprowadzony na stronie internetowej i podstronach: https://rog4creators.gry-online.pl/, stworzonej przez Organizatora.

 

Zgłoszenie

 

10. Zgłoszenie mailowe przesłane na adres [email protected] musi zawierać:
a. tytuł maila „ROG4Creators - konkurs tekstowy”;
b. do maila powinna być dołączona praca konkursowa zgodna z wymaganiami Regulaminu;
c. w wiadomości mailowej należy zamieścić swój nick z GRY-OnLine.

 

Warunki udziału w konkursie

 

11. Każdy Uczestnik ma prawo zgłosić po jednej pracy do każdego z trzech konkursów organizowanych w ramach ROG4Creators (teksturowy, graficzny i tekstowy), lecz może zostać nagrodzony wyłącznie w jednym z nich.

12. Aby dane zgłoszenie zostało zakwalifikowane do udziału w Konkursie i podlegało ocenie, musi być przekazane w terminie wskazanym w pkt. 5, zgodnie z wytycznymi postawionymi w pkt. 6, 7 i 10, a ponadto:
a. nie może naruszać dobrych obyczajów przyjętych w społecznościach internetowych;
b. nie może naruszać praw osób trzecich, w tym praw autorskich; tyczy się to także praw autorskich do oficjalnych materiałów Zleceniodawcy;
c. nie może nawiązywać do alkoholu, narkotyków lub intymnych części ciała, a ponadto przekleństw i słów powszechnie uznawanych za obraźliwe. Niedopuszczalne jest także umieszczanie tych słów w wersji ocenzurowanej.

13. Do udziału w Konkursie niezbędna jest rejestracja na stronach internetowych Organizatora oraz wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych w sekcji „moje gry-online.pl” (punkt: „Chcę otrzymywać specjalnie do mnie skierowane informacje i promocje oraz brać udział w konkursach (…)” w zakładce „Ustawienia”). Darmowy profil w serwisie GRY-OnLine.pl można założyć na stronie https://www.gry-online.pl/rejestracja.asp.

14. Z chwilą zakwalifikowania zgłoszenia, staje się ono Pracą Konkursową, a użytkownik staje się uczestnikiem Konkursu (zwanym dalej „Uczestnikiem”), a ponadto oświadcza, że:
a. jest autorem zgłoszonej Pracy Konkursowej i posiada do niej wszelkie osobiste i majątkowe prawa autorskie;
b. oświadcza, że Praca Konkursowa jest zgodna z niniejszym Regulaminem, nie narusza praw osób trzecich, jest wolna od jakichkolwiek roszczeń ze strony osób trzecich;
c. zapoznał się z treścią niniejszego Regulaminu i akceptuje jego postanowienia w całości;
d. udziela nieodpłatnej niewyłącznej licencji na rzecz Organizatora bez ograniczeń czasowych i terytorialnych, zezwala na wykorzystanie Pracy Konkursowej w części lub w całości, na wszelkich polach eksploatacji.

15. W momencie wysłania zgłoszenia, Zgłaszający jednocześnie wyraża zgodę na wykorzystanie pracy w całości lub fragmentach przez Organizatora.

16. W wypadku naruszenia praw autorskich, bądź majątkowych uczestnik Konkursu ponosi całkowitą odpowiedzialność karną i finansową za popełniony czyn i zobowiązuje się do zadośćuczynienia żądaniom strony pokrzywdzonej.

17. Uczestnicy Konkursu nie ponoszą żadnych dodatkowych kosztów związanych z udziałem w Konkursie i z odbiorem Nagrody.

18. Organizator zastrzega sobie prawo do wykluczenia z udziału w Konkursie:
a. osób prowadzących działania, co do których zajdzie uzasadnione przypuszczenie, że mogą one podejmować działania prowadzące do prób obejścia Regulaminu, lub które w inny sposób dążą do przełamania zabezpieczeń lub zasad przeprowadzania Konkursu;
b. osób prowadzących działania naruszające uzasadnione interesy Organizatora lub Zleceniodawcy, godzące w ich wizerunek, lub naruszające zasady współżycia społecznego.

 

Przeniesienie praw autorskich

 

19. Z chwilą przedstawienia zgłoszenia Uczestnik udziela Organizatorowi oraz Zleceniodawcy nieograniczonej w czasie i terytorialnie niewyłącznej licencji na korzystanie z Pracy Konkursowej, obejmującej w najpełniejszym dopuszczalnym prawem zakresie, wszelkie znane pola eksploatacji, w szczególności:
a. utrwalanie jakąkolwiek techniką (w jakimkolwiek systemie, formacie i na jakimkolwiek nośniku), w tym drukiem, na kliszy fotograficznej, na taśmie magnetycznej, cyfrowo;
b. zwielokrotnianie jakąkolwiek techniką (w jakimkolwiek systemie, formacie i na jakimkolwiek nośniku), w tym drukiem, na kliszy fotograficznej, na taśmie magnetycznej, cyfrowo;
c. wprowadzanie do obrotu;
d. wprowadzanie do pamięci komputera, do sieci komputerowej lub multimedialnej, do baz danych;
e. publiczne udostępnianie w taki sposób, aby każdy mógł mieć dostęp do Pracy Konkursowej w miejscu i czasie przez siebie wybranym (m.in. w Internecie np. w ramach dowolnych stron internetowych oraz jakichkolwiek serwisów w tym serwisów społecznościowych – odpłatnych lub nieodpłatnych, dostępnych m.in. w formacie downloading, streaming, IPTV, ADSL, DSL lub jakiejkolwiek innej), a także w ramach dowolnych usług telekomunikacyjnych z zastosowaniem jakichkolwiek systemów i urządzeń (m.in. telefonów stacjonarnych lub komórkowych, komputerów stacjonarnych lub przenośnych, a także z wykorzystaniem wszelkich dostępnych technologii, za pomocą telekomunikacyjnych sieci przesyłu danych);
f. publiczne wykonywanie;
g. publiczne odtwarzanie (m.in. za pomocą dowolnych urządzeń analogowych lub cyfrowych posiadających w szczególności funkcje przechowywania i odczytywania plików audio lub video np. komputerów stacjonarnych lub przenośnych, odbiorników radiowych lub telewizyjnych, projektorów, telefonów stacjonarnych lub komórkowych, odtwarzaczy MP3 lub MP4, iPod, iPhone, itp.);
h. wystawianie, wyświetlanie, użyczenie, najem, dzierżawa;
i. nadawanie drogą emisji telewizyjnej w sposób przewodowy lub bezprzewodowy (w technologii analogowej lub cyfrowej, w sposób kodowany lub niekodowany), w szczególności przez stację naziemną, za pomocą satelity (w tym za pośrednictwem platform cyfrowych) oraz w sposób przewodowy (za pomocą sieci kablowych, połączeń telekomunikacyjnych, telewizji mobilnej, IPTV, DSL, ADSL, itp.) oraz w sposób umożliwiający odbiór za pomocą telefonów komórkowych;
j. reemitowanie analogowe lub cyfrowe wizji lub fonii (kodowane lub niekodowane, odpłatne lub nieodpłatne, w jakimkolwiek systemie, formacie lub technice), m.in. za pośrednictwem platform cyfrowych, sieci kablowych, połączeń telekomunikacyjnych, telewizji mobilnej, IPTV, DSL, ADSL, jakichkolwiek sieci komputerowych (w tym Internetu), itp.;
k. rozprowadzanie i rozpowszechnianie w sieciach informatycznych, telekomunikacyjnych lub teleinformatycznych, w szczególności z wykorzystaniem technologii ADSL, DSL, xDSL, Ethernet;
l. wykorzystywanie w celach marketingu, promocji i reklamy.

 

Nagroda

 

20. Nagrodami w konkursie są:

a. nagrody dla trzech laureatów za najlepsze zgłoszenia składające się z zestawów zawierających: nagroda pieniężna 750 PLN każdy, gadżety ROG (czapka, worek, smycz, przypinka i zestaw naklejek), koszulka z grafiką Wojciecha Magierskiego;
b. nagroda pocieszenia dla dwunastu uczestników: koszulka z grafiką Wojciecha Magierskiego.

21. Nagroda nie podlega zamianie na ekwiwalent pieniężny lub nagrodę innego rodzaju.

22. Uczestnik Konkursu nie może przenieść prawa do uzyskania Nagrody na osoby trzecie.

 

Tryb wyłonienia zwycięzcy i przekazania nagród

 

23. Sponsorami Nagród są firmy ASUS i M4G Seminars.

24. Zwycięzców Konkursu wyłoni jury powołane przez Organizatora, spośród wszystkich zgłoszonych prac, spełniających warunki podane w konkursie. W skład jury wchodzą członkowie zespołu GRYOnline.pl, przedstawiciele firmy ASUS oraz Wojciech Magierski z M4G Seminars.

25. Zwycięzcy konkursu zostaną powiadomieni o zwycięstwie przez Organizatora w ciągu 7 dni roboczych od zakończenia konkursu za pośrednictwem wiadomości e-mail. W wiadomości zwycięzca zostanie poproszony o potwierdzenie poprawności danych podanych w sekcji „moje gry-online.pl".

26. Organizator skontaktuje się z Uczestnikami, którym przyznano Nagrody w Konkursie. Zwycięzcy zostaną poproszeni o przesłanie w odpowiedzi na wiadomość od Organizatora, następujących danych osobowych niezbędnych do doręczenia i rozliczenia nagrody:
– W przypadku Zwycięzców z miejsc I, II i III:
a. imię i nazwisko;
b. numer konta do przelania nagrody pieniężnej;

27. Finaliści powinni w ciągu 72 godzin odpowiedzieć na maila organizatorów. W przypadku braku odpowiedzi użytkownika, Organizator ma prawo wyłonić innego zwycięzcę.

28. W przypadku wygranej warunkiem otrzymania Nagrody jest:
a. wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych w sekcji „moje gry-online.pl” (punkt: „Chcę otrzymywać specjalnie do mnie skierowane informacje i promocje oraz brać udział w konkursach (…)” w zakładce „Ustawienia”);
b. poprawne wypełnienie danych adresowych w sekcji „moje gry-online.pl” (przycisk „uaktualnij/zmień swoje dane” w zakładce „Ustawienia”);

29. W przypadku naruszenia regulaminu, jury wskazane przez Organizatora w terminie do 2 dni od wykrycia naruszenia, wybierze nowego zwycięzcę.

 

Postanowienia końcowe

 

30. Organizator zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenia uniemożliwiające przeprowadzenie Konkursu, których obiektywnie i przy zachowaniu należytej staranności wymaganej w danych okolicznościach nie można było przewidzieć lub którym nie można było zapobiec, w szczególności w przypadku zaistnienia siły wyższej.

31. Administratorem danych osobowych w ramach Konkursu jest Organizator. Więcej szczegółów dotyczących polityki prywatności GRY-Online można znaleźć na stronie: https://www.gry-online.pl/regulamin.asp?ID=12 w tym: gromadzone informacje, w jaki sposób są zbierane i do czego są wykorzystywane, gdzie są przechowywane i w jaki sposób są chronione.

32. Dane osobowe Uczestników konkursu na potrzeby jego przeprowadzenia, w szczególności doręczenia zwycięzcy Nagrody będą przetwarzane przez podmioty prawnie upoważnione przez Organizatora, w tym:
a. UPS Polska Sp. z.o.o., ul. Prądzyńskiego 1/3, 01-222 Warszawa (imię, nazwisko, adres oraz numer telefonu zwycięzców w celach dostarczenia nagrody);
b. Biuro Rachunkowe O-MEGA Sp. z o.o., Walerego Sławka 45a, 30-633 Kraków (imię, nazwisko, data urodzenia oraz adres zameldowania w celach rozliczenia);
Podanie danych osobowych jest dobrowolne, lecz niezbędne dla prawidłowej realizacji Konkursu. Uczestnikowi przysługuje prawo wglądu do treści swoich danych oraz ich poprawiania podczas trwania konkursu.

33. Ewentualne reklamacje i zastrzeżenia, zawierające dokładne dane personalne zgłaszającego oraz przyczynę reklamacji, należy składać na piśmie w przeciągu 7 dni od daty ogłoszenia zwycięzcy na adres Organizatora (podany w pkt. 1 Regulaminu) lub na adres [email protected] wraz z dopiskiem „Reklamacja – Konkurs tekstowy ROG4Creators”. Do rozstrzygania reklamacji powołana będzie trzyosobowa Komisja Reklamacyjna, którą wyznaczy Organizator konkursu. Osoba wnosząca reklamację zostanie powiadomiona o jej rozstrzygnięciu za pomocą listu poleconego w terminie 14 dni od daty wniesienia reklamacji. Decyzja Komisji rozstrzygająca reklamację jest ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie.

34. W Konkursie nie mogą brać udziału pracownicy firm GRY-OnLine S.A., firm sponsorujących nagrody, lokalne podmioty tychże, jak również pracownicy agencji współpracujących przy organizacji Konkursu oraz członkowie ich rodzin.

35. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany niniejszego Regulaminu z niżej wskazanych ważnych przyczyn:
a. jeżeli zmiana Regulaminu jest konieczna ze względu na zmianę przepisów powszechnie obowiązującego prawa lub ze względu na uznanie postanowienia Regulaminu za niedozwolone – odpowiednio w tym zakresie;
b. realizacji obowiązku wynikającego z prawomocnego orzeczenia sądu lub decyzji organów administracji.

36. Regulamin obejmujący zmiany wprowadzone zgodnie z punktem pierwszym powyżej zostanie udostępniony Uczestnikom na stronie internetowej Organizatora dostępnej pod adresem www.rog4creators.gry-online.pl z 14 dniowym wyprzedzeniem. Z takim samym wyprzedzeniem, Regulamin zostanie przesłany na adresy e-mail użytkowników, wskazane podczas rejestracji. Zastrzeżenie możliwości zmian niniejszego Regulaminu nie zwalnia Organizatora z obowiązku realizacji zobowiązań przyjętych na siebie w związku z organizowaniem Konkursu do chwili zmiany regulaminu, polegających w szczególności na przyznaniu wskazanej nagrody.

37. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do wprowadzania wszelkich zmian w niniejszym regulaminie bez konieczności wcześniejszego informowania o tym uczestników, jeśli nie są to zmiany wskazane w punkcie 35. Najbardziej aktualna wersja niniejszego regulaminu dostępna jest na stronie internetowej Konkursu.

38. Przystępując do udziału w Konkursie, użytkownik potwierdza, że zapoznał się z zasadami zawartymi w niniejszym Regulaminie.

39. Decyzje Organizatora są ostateczne i nie podlegają zaskarżeniu.

ROG Zephyrus S GX502 – mniejszy. szybszy. Lżejszy.

ROG Zephyrus S15 GX502GW oferuje moc i wszechstronność zarówno w grach AAA, jak i w zadaniach profesjonalnych, na nowo definiując możliwości smukłego laptopa. Jego nowatorska konstrukcja wyzwala pełen potencjał procesora Intel® Core™ i7 oraz karty graficznej NVIDIA® GeForce RTX™ 2070. Dzięki temu zastosowane podzespoły mogą optymalnie wykorzystać zalety ekranu 144 Hz / 3 ms zgodnego z PANTONE® oraz szybkiego dysku SSD o pojemności 512 GB.

Jego elastyczność doskonale sprawdza się w trybach G-SYNC™ i Optimus, zapewniając Ci swobodę przełączania pomiędzy wyjątkowo płynną grafiką a lepszą wydajnością baterii w drodze i w podróży.


ROG Zephyrus S15 GX502GW jest nie tylko jedną z głównych nagród konkursu Sculpt Your ROG Hero, ale też dzięki jego technologii Wojciech Magierski przygotował dla Was modele konkursowe oraz tutoriale.

ROG Zephyrus S GX502 – mniejszy. szybszy. Lżejszy.

ROG Zephyrus S15 GX502GW oferuje moc i wszechstronność zarówno w grach AAA, jak i w zadaniach profesjonalnych, na nowo definiując możliwości smukłego laptopa. Jego nowatorska konstrukcja wyzwala pełen potencjał procesora Intel® Core™ i7 oraz karty graficznej NVIDIA® GeForce RTX™ 2070. Dzięki temu zastosowane podzespoły mogą optymalnie wykorzystać zalety ekranu 144 Hz / 3 ms zgodnego z PANTONE® oraz szybkiego dysku SSD o pojemności 512 GB.

Jego elastyczność doskonale sprawdza się w trybach G-SYNC™ i Optimus, zapewniając Ci swobodę przełączania pomiędzy wyjątkowo płynną grafiką a lepszą wydajnością baterii w drodze i w podróży.


ROG Zephyrus S15 GX502GW jest nie tylko jedną z głównych nagród konkursu Sculpt Your ROG Hero, ale też dzięki jego technologii Wojciech Magierski przygotował dla Was modele konkursowe oraz tutoriale.